sobota, 6 listopada 2010

rozpieszczając się...

ponieważ wielkimi krokami zbliżają się moje urodziny, postanowiłam sama zrobić sobie prezent...

zakupiłam kilka (no, kilkadziesiąt) cudnej urody kamyków w skarbach natury i, gdy tylko przyszły, czyli wczoraj popołudniu, zasiadłam do biureczka. Skończyłam przed pierwszą:)

I tak oto, o całe dwa tygodnie noszę swoje prezenty na szyi i w uszach... jak wyszły? sami zobaczcie, ja jestem zadowolona... technicznie oczywiście dużo mniej, bo miałam wielkie problemy z loopami na kroplach, poprostu nie umiem ich robić, przydałby się jakiś szybki kursik...

na pierwszy ogień idzie wisor z cudownych kianitów i labradotytów... miały być jeszcze cebulki labradorytów, ale rozprysnęła się jedna w moich maślanych łapskach:(

detale:




i w całości:


Pozdrawiam serdecznie, dziękuję że zaglądacie jeszcze do mnie, choć tak rzadko teraz coś pokazuję:)
Cmok cmok
Lili

4 komentarze:

carrantuohill pisze...

piękny wisior
zachwycają mnie one wszystkie które pokazujesz

Flora pisze...

Cuda, pani kochana... cuda!! Zdolne rączki czynią cuda...

zainspirowana pisze...

bardzo dobrze! siebie rozpieszczać trzeba... bo jak nie my to kto...?
:)
wisior baaardzo mi się podoba!

boniusia pisze...

boski wisior...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...