niedziela, 27 lutego 2011

tea in the teacup

ten post to takie nawiązanie do tego, co mnie ostatnio otacza, czyli lekcji o parzeniu herbaty, prezentacji swoich filiżanek przez niektóre z Was i jakiegoś herbacianego tematu ostatnio pojawiającego się na blogach...
gdybym miała pisać o swoich filiżankach i kubkach, z których uwielbiam pić herbatę lub kawę, musiałabym założyć nowy blog:) a dzisiaj mi się nie chce... może jutro:)

ale... odwiedziłam wczoraj późnym popołudniem z moją drugą połową restaurację Wiśniowy Sad w Krakowie i bardzo żałowałam, że apartau ze sobą nie wzięłam... zatem cyknięte najgorszą na rynku komórką ( i niestety To WIDAĆ) zdjęcie filiżanki z herbatą z konfitura wiśniową, podanej w tej niezywkle klimatycznej restauracji, gdzi udało nam się zjeść pyszny obiad i równie pyszny deser...




pozdrawiam gorąco,

cmok cmok,

Lili

sobota, 19 lutego 2011

pełnia... kobiecości

Miesiąc temu zaprojektowałam okładkę do mojego pierwszego art journala.
Dzisiaj kolej na pierwszą kartę w nim, czyli moją interpretację kobiecości.
Wydruk z netu, gaza i... maseczka peel off... bo maseczki to dla mnie nieodłączny atrybut kobiecosci:) za maseczkę posłużyła tutaj biała wartstwa serwetki do decu, zdarta później z twarzy właśnie jak peel off:)
oprócz tego motyw przewodni, motto na ten rok, postanowienie, którego nie jestem w stanie w pełni realizować... niestety, ciągle żyję w pośpiechu...
Cytat z Wirginii to motto mojej kobiecości, czyli być sobą, bez błyszczenia, bądź udawania kogoś, kim się nie jest.


Cała zabawa dzięki pomysłodawczyni - Urtice z Collage Cafe, a tutaj można zobaczyć jak bawią się inne dziewczyny. Ich interpretacje są świetne!


Dziękuję Wam za odwiedziny,


cmokam i ściskam,


Lili

środa, 9 lutego 2011

wtorek, 1 lutego 2011

mieszanka kolorów...

... a co powiecie na taką mieszankę kolorów? prawda, że działa ożywczo?
mnie się podoba, zwłaszcza pod kątem pewnych przyszlych zmian (znacznych) w moim wyglądzie:)
wisior. bardzo bogaty, z cudnych kamieni, zwłaszcza te fuksjowe agaty mnie oczarowały:)niestety, mimo wielu prób, nie udało mi się wiernie oddać ich barwy, jest to pradziwa fuksja, czyli cos pomiędzy zdjęciem pierwszym a drugim:)))
i kolczyki do kompletu...
to tyle na dzisiaj, znikam już, bo późno:)
wszystkim komentującym i oglądającym - gorące uściski - dziękuję, ze jesteście, dajecie mi wiele wiary w siebie:)))
pozdroski,
Lili

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...